piątek, Październik 2

Czy w Polsce mamy szansę na OPEN FINANCE à la Wielka Brytania?

Google+ Pinterest LinkedIn Tumblr +

Pod koniec zeszłego roku brytyjski regulator (FCA) wezwał rynek do wyrażenia swojego zdania na temat wdrożenia nowej koncepcji, która mogłaby zastąpić Open Banking. Mowa tutaj oczywiście o Open Finance, czyli umożliwieniu klientom zarządzania swoimi danymi tworzonymi i pozyskiwanymi na potrzeby usług finansowych. Punktem wyjścia jest tutaj zgoda klienta i obowiązki po stronie instytucji finansowej w zakresie zabezpieczenia tych danych, a wszystko poprzez API, a więc przy pełnej „kontroli” dostępu. Na bazie Open Finance można budować bardziej spersonalizowanie produkty i usługi i zwiększyć atrakcyjność oferty. Na drodze do „otwartych finansów” czeka jednak wiele barier i wyzwań, których usunięcie zależy od woli wszystkich zainteresowanych. Przyjrzyjmy się nieco samej koncepcji oraz potencjalnym trudnościom w jej wdrożeniu w Polsce (o ile w ogóle taką potrzebę dostrzegamy). Dzisiaj jedynie otwarcie, mam nadzieję, interesującej dyskusji. 

Od razu zaznaczę, że ostatecznej wersji dokumentu jeszcze nie ma, ale warto pochylić się nad tym co proponuje FCA. W obecnej wersji mamy więc nieco (zbyt) szerokie założenie, że TPP mógłby zasadniczo robić to samo co użytkownik za pomocą kanałów cyfrowych, a więc miałby możliwość np. do:

1.     Zbierania danych finansowych (‘read’ access’);

2.     Wykonywania i/lub inicjowania transakcji, w tym dokonywania inwestycji czy składania wniosków o kredyt (‘write’ access).

No cóż. To dość „rozbudowana” propozycja, która ociera się – moim zdaniem – o szereg regulacji, w tym dotyczących doradztwa inwestycyjnego, pośrednictwa czy specyficznego działania w oparciu o pełnomocnictwo (mamy tutaj jednak element autoryzacji płatności).

Uwaga. Koncepcja FCA zakłada uwzględnienie wszystkich „aktorów” rynku finansowego, a więc możliwie najpełniejsze otwarcie uwzględniające nie tylko firmy inwestycyjne, bank, ale i fundusze emerytalne czy ubezpieczycieli.

I do czego miałoby to doprowadzić? 

No alt text provided for this image

Lepsze, tańsze i skrojone na miarę finanse oraz lepsze zrozumienie klienta przez instytucje finansowe (firmy inwestycyjne, banki czy niebankowe fintechy, jak krajowej instytucje płatnicze). Być może lepsze zarządzanie tymi finansami. Szerszy dostęp do danych (pisałem już o tym w tym artykule) to niewątpliwie także duża szansa na rozwój nowych technologii jak sztuczna inteligencja czy uczenie maszynowe, a te prowadzę do lepsze analityki danych i mogą przyczyniać się do zmniejszania szeregu ryzyk, w tym związanych z niewypłacalnością.

W szerszym kontekście to niewątpliwie szansa dla wielu fintechów oraz banków na pozyskanie nowych klientów, w tym tych, którzy dotąd byli wykluczeni finansowo lub ograniczali się wyłącznie do korzystania z rachunku płatniczego. Warto więc patrzeć na Open Finance jako na potencjalną szansę dla całego rynku usług finansowych oraz klientów.

To z pozytywów, a jakie zagrożenia? 

Tych jest chyba jednak potencjalnie nieco więcej, choć częścią z nich można dobrze i bezpiecznie zarządzać. W samym dokumencie konsultacyjnym mamy kilka stron poświęconych tym zagrożeniom. Ja zajmę się tylko wybranymi.

Po pierwsze dyskryminacja, o której pisałem kilka miesięcy temu. Zaawansowana analityka niesie za sobą korzyści, ponieważ wprowadza wiele nowych profili (kategorii) klientów, ale może to być przyczyną wykluczenia niektórych osób z dostępu do finansów, choć w ogólnym zamierzeniu Open Finance ma dążyć do włączenia finansowego. Z drugiej strony pojawić się może pewna dysproporcja w kosztach niektórych usług (privacy premium – daję więcej, dostaję więcej za mniej).

No alt text provided for this image

Mamy też zagrożenia związane z danymi (dostępnością, jakością czy pokusą nadużycia). Chodzi więc o to, że możemy dostać nieaktualne dane, które nie odzwierciedlają status quo, a przez to usługa będzie w błędny sposób dopasowana do klienta. Praktycznie nieograniczony dostęp do danych może też wiązać się z większym ryzykiem oszustw oraz niedoinformowaniem klientów odnośnie tego do czego mogą być wykorzystywane ich dane (tutaj niezwykle istotne będą obowiązki informacyjne, które z drugiej strony mogą wpłynąć ujemnie na odczucia klienta). Coś za coś.

Mamy też problem „powszechności” takich otwartych finansów

To bardzo „ciekawe” zagrożenie. Żeby mówić o korzyściach z Open Finance musiałby to być koncepcja powszechna, w której wszyscy (lub większość) uczestnicy rynku będą chcieli uczestniczyć. Jeżeli bowiem część z instytucji nie zdecyduje się na partycypację, to może nie mieć części produktów, które w tej chwili są atrakcyjne dla klientów (np. brak kredytów wykorzystujących alternatywne dane).

Istnieje też ryzyko koncentracji atrakcyjnych produktów i usług w rękach kilku graczy, co mogłoby szczególnie mieć miejsce w przypadku (mocniejszego) wejścia na rynek finansowy BigTechów, a to mogłoby zachwiać nie tylko zdrową konkurencją, ale i stabilnością systemu finansowego.

No alt text provided for this image

No i mamy problemy natury „technicznej”, czyli wszyscy musieliby mieć taki sam dostęp (unifikacja) zasad dostępu do danych poprzez API. Wymagałoby by to stworzenia naprawdę dobrego standardu, określenia jasnych wymagań prawno-regulacyjnych i równie dobrej implementacji po stronie wszystkich zainteresowanych. To zaś może wymagać znacznych nakładów inwestycyjnych (niekoniecznie priorytetowych), zarządzania zagrożeniami operacyjnymi, zmiany kulturowej czy transformacji cyfrowej na szeroką skalę.

Z tym powiązane są wyzwania natury technologicznej, jak np. związane z wykorzystaniem chmury obliczeniowej. Wyobraźmy sobie masowe otwarcie finansów z perspektywy dostawców tych danych. Wiele z rozwiązań infrastrukturalnych mogłoby tego po prostu nie wytrzymać, a chmura nie zawsze daje 100% pewności. Wiele zależy więc od skali i operacyjnego przygotowania podmiotów.

Dołóżmy do tego kwestię bezpieczeństwa i robi się z tego duże wyzwanie zarówno po stronie „dawców”, jak i „biorców”.

Czy u nas się da? 

Tak jak wspomniałem, Open Finance to raczkująca koncepcja nawet w tak liberalnym i otwartym na „nowinki” kraju jak Wielka Brytania. Żeby doprowadzić do otwarcia finansów na naszym rynku musielibyśmy nie tylko mieć konsensus pomiędzy rynkiem (w tym między sobą) a nadzorcą, ale również tzw. policymakers. Jest też sporo obszarów prawno-regulacyjnych, które „da się załatwić” tylko na poziomie unijnym. I o tym chciałbym napisać w kolejnej odsłonie, bo kilka rozwiązań już teraz mogłoby wspomóc rozwój świata finansowych technologii. Do przeczytania!

Udostępnij.

Zostaw komentarz