środa, Październik 21

Finansowy Amazon? Czy cyfrowe platformy usług finansowych to przyszłość? Trochę przemyśleń odnośnie kierunku rozwoju sektora finansowego

Google+ Pinterest LinkedIn Tumblr +

Wczorajszy komunikat Europejskiego Urzędu Nadzoru Bankowego w sprawie ankiety dot. platform cyfrowych w sektorze finansowym skłonił mnie do refleksji, która zaczęła „kiełkować” w trakcie czytania „Cyfrowi ludzie. Nasza czwarta rewolucja” Chrisa Skinnera i „Bank 4” Bretta Kinga. Coraz częściej możemy spotkać się ze stwierdzeniem, że platformy łączące ludzi (zarówno w modelu B2C, jak i B2B) zdominują to w jaki sposób korzystamy z usługi, w tym usług finansowych. Wspomniany przeze mnie Chris Skinner napisał, że „(…) [banki]przekonają się, że ich pierwszoplanową szansą jest dzisiaj, dzięki licencji, którą posiadają, tworzenie rynków dla firm FinTech i posiadanie ich”. Może tak, a może nie. Czas pokaże. Na pewno jednak możemy stwierdzić, że platformy stają się coraz bardziej popularne w szeroko rozumianym eCommerce. Czy jako sektor finansowy możemy nauczyć się czegoś od Amazona?

Amazona przytoczyłem nieprzypadkowo, bo chyba można śmiało napisać, że to prekursor tworzenia i zarządzania marketplace, czyli platformą wymiany lub po prostu cyfrowym rynkiem (pośrednictwa). I jako prekursor zbudował swoją pozycję bardzo szybko i w sposób trwały (Covid-19 mu niestraszny).

Sektor finansowy jest jeszcze średnio „platformowy”

Nie chodzi tylko o banki, ale w ogóle o usługi finansowe. Prawdziwych platform, które „oferują” szeroki wachlarz różnych produktów i nie ograniczających się do możliwości pozostawienia danych kontaktowych dla sprzedawcy lub pośrednika jest niewiele. Najczęściej mamy do czynienia z porównywarkami opłat bazujących na art. 14g ustawy o usługach płatniczych (choć w sumie nie mam pewności czy kiedykolwiek na takiej byłem) czy porównywarkami kredytów hipotecznych (z tych korzystałem).

No alt text provided for this image

No dobra, nie ma co się oszukiwać. Jest jeden podmiot, który prowadzi taki rejestr plus mamy rejestr KNF (obowiązek ustawowy), który jest dość archaiczny i mało intuicyjny (brak added value).

Ale też nie do końca o takie platformy chodzi. We wstępie do wspomnianej ankiety EBA mamy „opisane” cztery rodzaje takich rozwiązań:

1.    Platformy finansowe przeze mnie już wspomniane;

2.    Platformy typu Bank+, czyli takie, które umożliwiają np. bankom sprzedaż swoich produktów, ale także możliwość zawierania umów przez klientów z podmiotami trzecimi;

3.    Platformy tworzące ekosystem konkretnych produktów lub usług (idea współpracy całego sektora w praktyce) czy

4.    Platformy, których główną osią nie są produkty finansowe, a są one jedynie „produktem” ubocznym (np. Allegro).

No alt text provided for this image

Ten ostatni przykład jest chyba zresztą najbardziej popularny także w Polsce. Wiele platform e-Commerce oferuje teraz dodatkowe usługi finansowe czy ubezpieczeniowe w „pakiecie” z konkretnymi produktami czy usługami. Jest to model, który chyba dość dobrze się sprawdza, szczególnie dla mniejszych podmiotów, którym trudno o takie same budżety marketingowe jak te większe.

Jak mogłaby wyglądać taka platforma?

Patrzę teraz z punktu widzenia przeciętnego użytkownika. Poza tym, że chcę mieć możliwość filtrowania produktów i usług finansowych (niestety, pewne ograniczenia mamy w kontekście produktów finansowych – „nieszczęsny” MiFID2) w przekroju przez cały rynek, to chyba absolutnym minimum powinna być tutaj możliwość nabycia danego produktu czy usługi czy np. sprawdzenia swojej zdolności (np. kredytowej) czy profilu inwestycyjnego. Tutaj mamy duże pole do popisu dla dostawców usługi dostępu do informacji o rachunku (niestety, z wyłączeniem inwestycyjnego).

No alt text provided for this image

Z punktu widzenia klienta firmowego interesowałoby mnie „matchowanie” z dostawcami usług, które będą dopasowane do mnie (i których wymagania odpowiadają mojemu statusowi), np. fajnie byłoby mieć możliwość wskazanie na jakie zabezpieczenia finansowania mnie „stać”. Unika się wtedy niepotrzebnych nieporozumień.

Oczywiście wkraczamy tutaj na „śliski” grunt, bo pojawia się znowu odwieczny problem cyfrowego on-boardingu (brak Digital ID skutecznie to utrudnia), dostępu do API (interfejsów dostępowych) podmiotów (już nie tylko banków), kwestie cyberbezpieczeństwa, silne uwierzytelnianie klienta czy weryfikacja tzw. Third Party Providers. No i pytanie o to czy nie wkraczamy tutaj w rolę agenta (różne obszary rynku finansowego mogą mieć odmienne wymagania), a to wiąże się z dodatkowymi obowiązkami po stronie platformy, jak i tego podmiotu, który się „marketuje”.

No alt text provided for this image

No i pojawia się pytanie o nadzór nad takimi platformami, tj. czy sprawować powinien go KNF (inny regulator) czy też dopuszczalny jest jakiś model wyłącznie prywatny (współpracy między zainteresowanymi podmiotami). Pojawia się też kwestia ochrony konsumenta (jeżeli dotyczy) czy obowiązki AML, RODO oraz związane z komunikacją elektroniczną, zawieraniem umów na odległość czy innymi obowiązkami informacyjnymi.

I tu dochodzimy do sedna

EBA na początku wskazuje, że „the online survey is to be completed by any firm of a kind listed below using, or expecting to use within the next 5 years, a digital platform to market to customers, and/or conclude with customers contracts for, financial products and services”. Mówimy więc o dość odległej perspektywie, bo takich platform zwyczajnie chyba za wiele na rynku nie ma (o przyczynach ciekawie napisał ten autor).

A dlaczego nie ma? Cóż, przyczyn jak zwykle jest wiele. Po pierwsze nie ma specyficznego (specjalnego) reżimu prawno-regulacyjnego, który sprzyjałby tworzeniu tego typu platform. Musimy więc obracać się w trudnym obszarze agencyjno-marketingowym, który w stosunku do produktów finansowych jest dość restrykcyjny (nie tylko MiFID2, ale przecież PRIIPS, prawo bankowe czy regulacje konsumenckie). A to powoduje, że nie każdy podmiot (bank, firma inwestycyjna) będzie chętny do powierzenia takich funkcji „new entrant”. Silna marka i/lub mocne plecy w postaci uznanej instytucji finansowej może być niezbędnym warunkiem.

No alt text provided for this image

To też niesie za sobą konieczność poniesienia wysokich kosztów początkowych i równie wysokich – operacyjnych, ale powiedźmy, że przy dobrym PR można pozyskać dobrego inwestora.

Problemem może być co innego. Brak zrozumienia dla idei OPEN SOURCE oraz wałkowane przeze mnie od prawie dwóch lat problemy z tzw. legacy systems. Do tych tematów w szczegółach wrócę w kontynuacji, ale dzisiaj chciałbym zasygnalizować jedną kwestię. Bez otwarcia się na rynek (tworzenie API wykraczających poza regulacyjne minimum i większa wola współpracy) to absolutne minimum, jeżeli myślimy o tworzeniu globalnej platformy cyfrowej dla usług finansowych. Stworzenie takiego marketplace będzie możliwe jedynie wtedy, gdy zrozumiemy, że konkurować to nie zawsze znaczy „walczyć”, ale po prostu oferować lepsze lub po prostu nieco innego produkty czy usługi.

Klienci nie patrzą już tylko na cenę. Coraz częściej pojawia się kwestia Customer Experience, podejścia spersonalizowanego czy kwestie bezpieczeństwa i tzw. frictionless (o tym pisałem m.in. tutaj). I tym stwierdzeniem kończę dzisiejszy felieton. Z konkretnymi „propozycjami” wrócę już niedługo, a teraz zachęcam do dzielenia się własnymi spostrzeżeniami.

Udostępnij.

Zostaw komentarz