czwartek, Listopad 26

Zezwolenie dla „dostawców” asset-referenced crypto-assets, czyli kolejne zderzenie z projektem rozporządzenia (UE) w sprawie rynku krypto-aktywów

Google+ Pinterest LinkedIn Tumblr +

Jakiś czas temu rozpoczęliśmy analizę nowego pakietu legislacyjnego dla rynku krypto-aktywów (klik1klik2). Dzisiaj znowu przyjrzymy się projektowi rozporządzenia dot. rynku tych aktywów, tym razem w kontekście wymogów dla podmiotów zamierzających dokonywać obrotu tymi „instrumentami”. Zaczniemy od tzw. asset-referenced tokens, czyli tokenów cyfrowych, które swoją wartość „uzależniają” od wartości „prawdziwych” walut czy towarów (ropa, złoto), czyli de facto jakiejś formy instrumentów pochodnych lub jak wyczytamy z uzasadnienia – raczej tzw. stablecoins. Zaczynamy!

Zaczynając do definicji zawartej w rozporządzenia:

“asset-referenced token’ means a type of crypto-asset that purports to maintain a stable value by referring to the value of several fiat currencies that are legal tender, one or several commodities or one or several crypto-assets, or a combination of such assets”

Przyznam, że szukałem w projekcie stanowiska KNF w sprawie krypto-aktywów jakiegoś odpowiednika, ale nie znalazłem niczego zbliżonego do tego typu aktywa, ale wynika to zapewne z faktu, że projekt stanowiska powstał na kilka miesięcy przed publikacją rozporządzenia. Najbliżej im jednak, jak wspomniałem, do instrumentów pochodnych, bo de facto takie tokeny przyjmują wartość określonych „wartości” lub koszyka „wartości” – tutaj można by chyba stwierdzić, że w niektórych przypadkach byłoby to też coś na wzór ETF. Kluczem i tak jest wykorzystanie technologii rozproszonego rejestru.

I od razu uwaga, bo pewnie taka interpretacja będzie kontestowana. Stablecoins też można w jakimś stopniu nazwać derywatami, choć oczywiście mam świadomość, że „klasyczna” definicja odnosi się do uzależnienia wartości derywatu raczej od instrumentu finansowego jak akcja czy obligacja. Wszystko zależeć będzie

 Nic bez udziału nadzoru

No alt text provided for this image

Cóż, jak można się było spodziewać wydawcy (emitenci) takich tokenów mogą oferować je publicznie czy „wrzucać” na rynek jedynie wtedy, gdy posiadają stosowne zezwolenie. Muszą to być osoby prawne. Jak jednak zakłada projekt jest też i wyłączenie od obowiązku uzyskania zezwolenia. Takiej potrzeby nie ma, jeżeli:

1.    W okresie ostatnich 12 miesięcy średnia wartość tokenów nie przekroczyła 5 mln euro oraz

2.    Oferta tokenów jest kierowana wyłącznie do tzw. kwalifikowanych inwestorów.

Tutaj moja uwaga – z przepisów nie wynika jasno czy muszą to być dwa warunki spełnione łącznie, czy też są one stosowane oddzielnie. Jeżeli jednak spojrzymy do uzasadnienia, to wydaje mi się, że chodzi o drugą sytuację. Ktoś ma inne zdanie?

Ci którzy zacierają ręce, muszą chwilę się powstrzymać. Nawet jeżeli korzystamy z wyłączenia to musimy stworzyć tzw. white-paper i notyfikować ten dokument do organu nadzoru. Innym rodzajem wyłączenia jest sytuacja, w której emitentem (wydawcą) jest instytucja kredytowa. Tutaj jednak znowu mamy zastrzeżenie – biała księga i zgoda organu nadzoru.

Wróćmy do zezwolenia

No alt text provided for this image

Zezwolenie jest udzielane na wniosek, a art. 16 określa nam co tam powinno się znaleźć. Wymagania są raczej standardowe. Musimy więc pokazać nasze rozwiązania organizacyjne i techniczne czy rozwiązania w zakresie kontroli wewnętrznej.

Na tym etapie pokazujemy też nasz white-paper. Ten dokument też ma swoje wymagania i formę. Art. 17 wskazuje jaki ma być jego zakres (szerzej pisałem o tym w ostatnim artykule), choć mamy też różnice. W dużym skrócie można powiedzieć, że powinniśmy spełnić wymogi zbliżone dla firm inwestycyjnych, np. pokazując rozwiązania w zakresie przechowywania (umowy etc) czy deponowania tokenów, a także – w niektórych przypadkach – politykę inwestycyjną.

Projekt rozporządzenia nakłada na nas obowiązek przygotowania podsumowania w przystępnej formie i bez zbędnych technikaliów. A co bardzo ciekawe – paper ma być w formacie machine-readable. Super informacja!

Potem przechodzimy do etapu oceny. Jeżeli dokumenty są „ok”, to przechodzimy do etapu udzielania zezwolenia, ale jeżeli czegoś brakuje to organ nadzoru powinien poinformować o tym aplikanta i wyznaczyć dodatkowy termin. Cała procedura będzie opisana przez ESMA w stosownych ITSach.

Jest ok, działamy

No alt text provided for this image

W terminie 3 miesięcy organ nadzoru musi przygotować projekt decyzji i przekazać go do EBA, ESMA i EBC plus bank centralny, jeżeli nie jest to jurysdykcja, w której „panuje” euro. Dlaczego? Zezwolenie jest ważne w całej Unii i umożliwia wydawcy działanie na całym rynku. To spore ułatwienie w porównaniu do paszportowania.

W terminie dwóch miesięcy powyższe instytucje powinny wydać stosowną niewiążącą opinię w tej sprawie. No i teraz miesiąc na podjęcie decyzji przez organ nadzoru. Uff… Na tym jednak się nie kończy praca, bo jeżeli wydawca będzie chciał wprowadzić istotną zmianę w swoim modelu biznesowym, to również musi spełnić dodatkowe wymogi informacyjne. 

Odpowiedzialność

Zasadą jest, że zarząd ponosi odpowiedzialność za to co w white-paper. Odpowiedzialności cywilnej nie można tutaj wyłączyć. Kilka artykułów określa szczegółowe wymogi względem wydawcy. Odnoszą się one m.in. do komunikacji, w tym marketingowej czy procedur reklamacji, a także konfliktu interesów. Art. 30 przewiduje także całkiem spore, ale raczej standardowe, wymagania w zakresie organizacji podmiotu.

Na koniec należy zwrócić uwagę na ważną kwestię, a mianowicie wymogi w zakresie kapitału własnego. Ma to być albo 350.000 euro albo 2% średniej wartości tzw. reserve assets i co istotne musi to być kapitał wysokiej jakości, bo ten który dla banków określamy jako CET1. A dodatkowo pojawiają się możliwości po stronie organu nadzoru, aby zażądać nieco więcej (20%).

I? 

W zakresie najważniejszych wymogów to wszystko. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że mamy tutaj do czynienia z miksem działalności dla e-money institutions oraz firm inwestycyjnych. Czas pokaże czy będą jeszcze istotne zmiany.

Udostępnij.

Zostaw komentarz